Uwe Loesch, Artysta grafik, Niemcy (1993)
Warszawskie Biennale miało zawsze ogromną wartość. […] Warszawskie Biennale jest wciąż ważną, nieomal niezbędną instytucją, która ustala pozycję plakatu. Na dużo wcześniej, zanim prowincja odkryła plakat, Warszawskie Biennale było znaczącym wydarzeniem wspieranym sławą polskiego plakatu.

Pierre Bernard, Artysta grafik, Francja (1996)
Dla grafików plakat jest najważniejszym obszarem eksperymentowania w dziedzinie języka wizualnego, sceną zmieniających się idei, estetyk, wydarzeń kulturalnych, społecznych i politycznych. Warszawskie Biennale Plakatu, od momentu swych narodzin w roku 1966, odkrywa, gromadzi i sławi najlepszych z nich. Odkąd istnieje, stało się najważniejszym miejscem spotkań międzynarodowej sztuki graficznej. Jest miejscem, gdzie z odwagą antycypuje się i animuje wspaniałą często utopię humanisty, która nam wszystkim pomaga żyć.

Shiego Fukuda, Artysta grafik, Japonia (1993)
W dzisiejszych czasach, kiedy w społeczeństwie funkcjonują tak różnorodne formy przekazu informacji jak telewizja, radio, czy prasa, plakat – jako jedna z tych form – powinien być szczególnie chroniony i wspierany poprzez organizowanie na całym świecie konkursów podobnych do warszawskiego Biennale. Dzięki Biennale nieprzerwanie dokonuje się prezentacja osiągnięć światowego plakatu i niezwykłej wrażliwości jego twórców. Pojawia się także możliwość obiektywnej oceny wystawionych plakatów, oceny dokonywanej ponad podziałami państwowymi, wolnej od narzuconych idei i doktryn. Fakt ten jest bezsprzecznym osiągnięciem. […] Prace wystawione na różnych konkursach plakatu, poczynając od Warszawskiego Biennale, niosą w sobie treści odnoszące się do problemów naszego tak gwałtownie zmieniającego się świata, poddają je wnikliwej analizie i krytyce, równocześnie zaś ukazują radości i przyjemności naszego codziennego życia. Twórcy czynią to w sposób żywiołowy, spontaniczny, a zetem prawdziwy.

Lech Majewski, Artysta grafik, Polska (1996)
„Wielka konfrontacja. Wielki egzamin, jak życie przegląda się w plakacie i czy odbicie życiowych potrzeb jest w nim prawdziwe. Wielka manifestacja wszystkiego, co w tej dziedzinie grafiki najlepsze jest na świecie – przegląd twórczej myśli, poszukiwań artystycznych i wynalazczości – oto, czym może i powinno stać się warszawskie Biennale.” Tak trzydzieści lat temu pisał we wstępie do katalogu Józef Mroszczak, inicjator i pierwszy przewodniczący Komitetu Organizacyjnego I Międzynarodowego Biennale Plakatu w Warszawie. Był rok 1966. Dziś wiemy, że Biennale Warszawskie stało się czymś więcej niż tylko konfrontacją najciekawszych osiągnięć światowej sztuki plakatu w drugiej połowie XX wieku. Stało się wyznacznikiem wartości artystycznych i ich surowym sprawdzianem. Stało się nobilitacją dla wielu debiutantów, którzy dzięki niemu zdobyli międzynarodową sławę. Stało się inicjatorem licznych imprez towarzyszących. Stało się w końcu też wzorem dla innych, podobnych przeglądów plakatu na świecie. Jednak największą wartością Biennale byli artyści i ich prace. Tu prezentowali swe plakaty najwybitniejsi: Henryk Tomaszewski, Andy Warhol, Ikko Tanaka, Jan Lenica, Kazumasa Nagai, Roman Cieślewicz, Yusaku Kamekura, Siego Fukuda, Andre Francois, Waldemar Świerzy, Holger Matthies, Gupa Grapus, Jan Młodożeniec, Uwe Loesch, Franciszek Starowieyski, Rosemarie Tissi, Karl Domenic Geissbuhler, Gunter Rambow, Milton Glaser, Paul Davis, Jan Sawka i wielu, wielu innych. Są wśród nich uczestnicy, którzy nie opuścili żadnego Biennale przez trzydzieści lat.


Uwe Loesch, Artysta grafik, Niemcy (1993)
Tu i teraz Warszawskie Biennale obchodzi Jubileusz Trzydziestolecia. Było ono pierwszym i przez długi czas jednym Biennale Plakatu na świecie, aż do czasu, gdy inne, w większości leżące na prowincji miejsca, odkryły plakat jako środek przekazu pomiędzy sztuką i komercją.

Dr Friedel Mellinghoff, Historyk sztuki, krytyk sztuki, Niemcy (1998)
To Biennale będzie zawsze wielkim przeglądem potencjału twórczego, siły i woli twórcze. Jednocześnie jest ono imponującą przeciwwagą dla standardowych obrazów globalnej reklamy, prowokującą różne opinie, analizy i teorie.

Krzysztof Dydo, Krytyk sztuki, kolekcjoner plakatów, Polska (2000)
Wielokrotnie zastanawiałem się nad fenomenem warszawskiego Biennale Plakatu. Geneza jego powstania jest jasna, ale za to ogromna żywotność, sympatia jaką się cieszy, o której słyszę we wszystkich zakątkach kuli ziemskiej, swoista atmosfera, jakiej nie spotyka się gdzie indziej. Biennale żyje dzięki ogromnej, nagromadzonej latami sympatii artystów z całego świata, projektujących plakaty. Artystów, gotowych do systematycznego udziału w kolejnych edycjach, co wiąże się z oddawaniem części własnego dorobku w ręce „okrutnych” selekcjonerów, a następnie jurorów. Artystów, nie zrażających się brakiem nagród i wyróżnień, ale pełnych wiary we własne dzieło i rzetelność oceniających. Napisałem: „okrutnych” ze świadomą przesadą. Warszawskie Biennale należy przecież do najbardziej tolerancyjnych konkurów. Zawsze można tu było nadsyłać unikatowe druki warsztatowe, wykonane często w kilku zaledwie egzemplarzach, a czasem oryginalne projekty, co potencjalnych kolekcjonerów i muzea doprowadzało do szału. […] Dla warszawskiego Biennale liczy się głównie pomysł – myśl i realizacja graficzna. Otwartość konkursu i dość liberalny regulamin pozwalają uczestnikom na wygodną interpretację wymagań organizatorów. Od lat powoduje to napływanie ogromnej ilości prac, wielką rywalizacją i wspaniałe doświadczenia.